poniedziałek, 24 marca 2014

Altdorf we krwi

Od MG: W tekście wykorzystano fragmenty dziennika osobistego Heidrica Bishofa, autorstwa gracza prowadzącego tę postać i za jego zgodą.


Niewysoki, krótko przystrzyżony, siwiejący mężczyzna odziany w Altdorfski mundur zszedł wąskimi schodami do piwnicy, w której znajdował się areszt. Przystawił zydel przed celą i przyglądając się uwięzionym usiadł powoli.
- Wygląda na to, że mamy sobie wiele do powiedzenia.
- Kim jesteś? Spytał Heidric.
- To ja tu zadaję pytania, ale skoro już musicie wiedzieć, nazywam się Felix Bieler i jako sierżant dowodzę tym rejonem. Nazwisko jednego z was znajduje się na jednym z dowodów zbrodni, zostaniecie przesłuchani z samego rana, jak tylko zmieni się warta.
- Mam nadzieję, że będziecie współpracować.
Przyjrzał im się jeszcze przez chwilę, po czym odstawił zydel i powolnym krokiem ruszył w stronę schodów.
Cela jest zimna, wilgotna i upiornie cicha. Poza oddechem obecnych oraz stuknięć przemieszczających się po drewnianej podłodze gwardzistów panuje absolutny spokój. Nikt nie śpi tej nocy.

Nagle potężny huk sprawia, że wszyscy mimowolnie podskakują. Od strony drzwi dobiega łomot, trzaski a po chwili szczęk oręża. Dziwaczne chrapanie, ryk i syk miesza się z krzykami ludzi, brzęków stalowych mieczy i rozrywanych kolczug. Coś huknęło niczym rzucony o ścianę mebel, ktoś krzyknął wzywając o pomoc, ale jego głos zanikł jakby był odcięty szybkim cięciem, coś zacharczało...
Hałasy ucichły, ale coś jeszcze przemieszcza się, sycząc i chrapiąc głośno dyszy ciężkim oddechem. Jakieś przedmioty kulają się po podłodze wydając przytłumiony dźwięk. Światło dobiegające od strony korytarza i schodów delikatnie migocze raz po raz zaciemniane przez czyjś cień. Nastąpiła chwila ciszy, jeszcze klika kroków postukało w podłogę po czym coś gwałtownie chlusnęło jakby kilkanaście litrów nieczystości wypadło z drugiego piętra. Światło w korytarzu uspokoiło się a z sufitu do celi kapie świeża krew.

Przy pomocy odrobiny magii i silnych kopniaków bohaterowie wydostają się z celi i odkrywają, że w strażnicy doszło do niebywale krwawego czynu. Wszyscy obecni zostali brutalnie zamordowani i porozrzucani po całym pomieszczeniu. Bałagan i resztki ciał toną w ogromnej kałuży krwi.

Okazuje się że nie jest to jedyne tak brutalne morderstwo. W dzielnicy Reikerbahn ostatnio doszło do kilku podobnych aktów a niedaleka przyszłość przynosi kolejne.
. . .

Ciężki stan Siegfrieda nie pozwala na żadną swobodę. Dotychczasowa pomoc medyczna okazuje się niewystarczająca w świetle wydarzeń i wymogów miasta. Konieczna jest natychmiastowa pomoc, dlatego bohaterowie postanawiają poprosić o łaskę Shallyi względem młodego najemnika.

Tym razem Shallya jest łaskawa i Siegfried staje na nogi. Czy wykorzysta daną mu szansę? Czy raczej urazi Shallyę niecnymi czynami? Czas pokaże...

Herr Hugo Landgraf
Hugo Landgraf – pracodawca Argenty otrzymuje wino o które prosił i to w ilości 80 litrów! Zachwycony zleca kolejne zadania. Prosi o wykonanie pewnych nietypowych zakupów, co poza wysoką ceną nie sprawia kłopotów. 
Następnie pragnie, aby została dla niego dostarczona pewna przesyłka. Drewniana skrzynia ma zostać przekazana bohaterom w dokach w magazynie nr 13 z rąk niejakiego Lisa. 
Siegfried osobiście podjął się wykonania tego zadania. Współpraca się powoli rozwija. Herr Landgraf zdradził, że ma pewne dalekosiężne plany i poddaje próbom wielu najemników. Kolejnym zadaniem jest odnalezienie dwóch ksiąg o nietypowej tematyce: Magicae Psychologica i Creationis Mente





‘Dzisiejszy wieczór tylko pogłębia moją niemoc. Rozmawiałem z Argentą o jej dziwnym ataku na łodzi, niestety nie powiedziała mi nic szczególnego. Razem z Argentą poszliśmy na umówione spotkanie, wymieniliśmy się faktami i wzajemnymi doświadczeniami co do sytuacji. Czarodziejka chce zbadać okolice slumsów oraz miejsca zbrodni. Wpadłem na dziwny pomysł sprawdzenia czy sierżant Biller żyje, ale niestety nie przyniosło to efektów. Strażnicy odesłali nas do ratusza lub do strażnicy w dzielnicy biedoty. Niestety nie mieliśmy już na to czasu, przy „Złotej Kaczce” czekał na nas Siegfrid, który wyglądał dość dziwnie. Co prawda wygląda dużo lepiej, jednak co do fryzur ma dziwny gust. Sam klub był naprawdę bogaty, nigdy nie widziałem czegoś podobnego. Poczęstowano nas krasnoludzkim piwem, jakimś winem oraz czymś co nazywano „orzechami”. Herr Landgraff ucieszył się, że jego zadanie zostało wypełnione i już zlecił nam kolejne. Znaleźć przesyłkę w dokach, podobno ma ją człowiek, którego nazywają Lisem. Nadmienił, że jest to swego rodzaju sprawdzian gdyż ma pewną ważna sprawę, którą chce powierzyć komuś zaufanemu. Nie chciałem zajmować mu jego czasu, cos się we mnie burzy. Czuję jak gniew we mnie rośnie. Zaczynam być opryskliwy i złośliwy. Drażni mnie zachowanie Argenty jak i Siegfrida, coś jest nie tak.’

Heidric zderza się brutalnie z rzeczywistością wielkiego miasta. Ogrom i zaludnienie nieco go przerastają. Wielogodzinne krążenie po mieście, przepychanie pośród ludzi wszelkiej maści i użeranie się z handlarzami, zawadiakami i władzami nieco go irytują, trochę potrwa zanim się przyzwyczai. 
Tymczasem akolita z radością dowiaduje się, że w mieście mieszka i pracuje jego siostra - Bianca, co może w jakimś stopniu tłumaczyć jego nazwisko znajdujące się na kawałku bydlęcej skóry.

Wszystko wskazuje na to, że krwawy napis brzmiał ‘bishof b’ zamiast ‘bishof h’ co oznacza, że chodziło o jego siostrę Biankę a nie o niego.

Posterunek w Reikerbahn został przejęty przez nowego przedstawiciela władz, który jednocześnie prowadzi śledztwo w sprawie morderstw. Mężczyzna jest dość tajemniczy ale sprawia wrażenie doświadczonego i nieustępliwego choć nie miał jeszcze okazji poznać bohaterów.

‘Moja droga, słodka Bianco. Twe oblicze jest jak światło dla mych oczu. Teraz wiem, że każdy dzień bez Ciebie jest jak podróż po nocy bez żadnego światła. Tak za Tobą tęskniłem, a teraz Cię odnalazłem. Czuję jak moja dusza kieruje się tylko w Twoja stronę. Chciałbym już zostać tylko przy Twym boku, służyć Ci swym ramieniem we wszystkim, czego tylko sobie zapragniesz…’

Bohaterowie przez jakiś czas kręcą się po Reikerbahn w poszukiwaniu poszlak. Dzielnica biedoty nie jest zbyt przyjemnym miejscem do zwiedzania a wizyta przeradza się w bardzo nieprzyjemnie doświadczenie.

Okolica jest bardzo brudna i ponura. Smród towarzyszy każdemu zaułkowi, a wszechobecna wilgoć i błoto mocno zniechęca. Pochmurna pogoda sprawia, że utrzymuje się w szarych i chłodnych kolorach. Domostwa budowane po 4 a nawet 6 pięter, upchane w każdy możliwy zakamarek ledwo wpuszczają światło dnia. 

Buty lepią się do podłoża nie wiadomo czy z powodu ludzkiego, psiego czy końskiego łajna. Mieszkańcy patrzą spod byka, umorusani i niedomyci. Szczerzą się wybrakowanym uzębieniem, zdradzają pod obdartym ubraniem zdeformowane sylwetki ludzi ciężko pracujących i brodzących w rynsztokach. Niektórzy otwarcie podchodzą do dziwnych przybyszów, próbując dotknąć i poszukać, czy nie ma czegoś cennego na wierzchu.
Przy studni bawią się jakieś dzieci, gonią się z patykami a na widok grupy zamierają i gapią z oszołomieniem. Tylko nieliczni są czymś zajęci, przemieszczają się szybkim krokiem nosząc wiaderka i różne tobołki. W powietrzu unosi się zapach odchodów i spalenizny. I chociaż nie ma w tej scenerii niczego nadnaturalnego, nie można zignorować przerażającego wrażenia, że jest tu jakaś potężna i złowroga moc, której nienawiść bije z każdego miejsca tej przerażająco smutnej okolicy.

Nabuzowani gniewem mieszkańcy zachowują się pretensjonalnie i agresywnie. Mimo to kończy się jedynie na bluzgach i obrzucaniem różnymi przedmiotami z ich strony. Nagle dzieje się coś dziwnego, Heidric traci nad sobą panowanie i zaślepiony rzuca się z młotem na bluzgających mieszkańców. Młot fruwa bez opamiętania rozbijając głowy, łamiąc kości i powalając wychudzonych oponentów. Ci rzucają się na Heidrica ale ich odwaga szybko odpływa, gdy wściekły akolita raz za razem rozbija czerepy i miażdży gnaty. Argenta nieskutecznie próbuje odciągnąć szalejącego towarzysza, decyduje się pomóc magią i rozgonić biednych ludzi. Wkrótce Heidric odzyskuje świadomość nie zdając sobie sprawy czego właśnie dokonał...

‘Sigmarze, Twój wierny sługa prosi o łaskę i rozsądek. To co wydarzyło się dnia dzisiejszego wstrząsnęło mną dogłębnie, nie potrafię sobie z tym poradzić. Po trudnej nocy w gospodzie niziołków poszedłem zamówić pokój w „Rycerskiej Norze”. Po tym znów rozdzieliliśmy się z Siegfridem, widać ma swoje sprawy, które musi załatwić. Denerwuje mnie to, wszystko spada na mnie, teraz gdy nie panuje nad sobą. Jego miecz byłby nieoceniony, gdyby był z nami nie doszłoby do tego. Od początku zapiszę wszystko może w tych zapiskach znajdę odpowiedź. Razem z Argentą ruszyliśmy do dzielnicy biedoty. Uczucie niepokoju i gniewu wróciło ze zdwojoną siłą. Ledwo się trzymałem, dla rozluźnienia zagadnąłem Argentę o magii. Poszliśmy do strażnicy gdzie dowiedzieliśmy się, że sierżant Biller nie żyje a jego zastępca jest gdzie w terenie.’

Pytanie jednak brzmi, dlaczego Bianka powiązana jest z brutalnymi morderstwami i wyraźną agresją i niepokojem opanowującym mieszkańców Labiryntu? Czy obecny niepokój i napięcie wywodzi się z panującego w dzielnicy brudu, niemocy i beznadziejności sytuacji? Czy może jest to tylko skrajny punkt widzenia bohaterów, którzy tak dawno (albo nigdy) w mieście nie byli? A może mieszkańców rzeczywiście ogarnęło coś niepokojącego?

Argenta wraca do swego mieszkania przy pracowni Webberów. Zostaje mile przywitana ale niestety dowiaduje się, że Marta – żona Odo Webbera jest ciężko chora. Prawdopodobnie doznała jakiegoś rodzaju infekcji podczas prac alchemicznych, które ostatnio wykonywała.
Marta wygląda bardzo źle. Nigdy nie buchała zdrowiem ale jej aktualny stan rzeczywiście budzi niepokój. Jest blada i ciągle spocona a jej skóra pokryta jest grafitowymi, nieregularnymi plamami a na oczy naniosły się dziwne czarne plamy przez co Marta ledwo widzi.

Po zbadaniu sytuacji okazuje się, że próbowała rozpracować tajemniczy, niekompletny przepis, który zdobyła w nietypowych okolicznościach. Jeżeli przepis uda się rozpracować, może okazać się że kryje w sobie coś przełomowego. Argenta postanawia dokończyć rozpoczętą przez Martę pracę.

Bianca Bischof
Heidric podbudowany odnalezieniem siostry spotyka się z nią. Bianka jest kluczem do krwawych wydarzeń w mieście i na miarę swych możliwości chce pomóc. Za jej poleceniem oraz poradą kapłanów Sigmara Heidric po raz kolejny rusza do Reikerbahn do strażnicy, w której doszło do krwawego incydentu by oddać się w ręce straży i przyznać do popełnionych czynów.
 ‘Czarodziejka poprosiła bym uspokoił ludzi, gdyż czuje tu dziwna moc. Przemówiłem do ludzi, gdy nagle to się stało. W ustach poczułem dziwny smak – jak winogrona, które za bardzo dojrzało. Słodkie a potem uderzenie mrowienia w ustach i na zębach. W palcach czułem mrowienie, czułem że tylko jak komuś zrobię krzywdę to się uspokoję. Ludzie zaczęli w nas rzucać odpadkami, chciałem się wycofać ale Argenta prosiła bym ich spróbował przestraszyć. Następną rzeczą jaką pamiętam to ból w szczęce i widok zmasakrowanych ludzi. Mój młot był we krwi. Argenta powiedziała, że rzuciłem się na tych ludzi, oni również byli wrodzy, kilku zmasakrowałem, jednego zabiłem. Sigmarze co ja czynię.’

. . .

Herr Wolfram Strasser
Rodzeństwo wraz z Argentą zostają zamknięci w areszcie aby wieczorem rozmówić się z nowym dowódcą strażnicy – Wolframem Strasserem.
Herr Strasser prowadzi śledztwo w sprawie brutalnych morderstw w Reikerbahn ale z braku dowodów nie może zatrzymać bohaterów. Z jakiegoś powodu uznaje ich prawdomówność i pozwala im odejść pod warunkiem, że wszelkie ich postępy w tym temacie zostaną mu dostarczone.

W południe ostatniego dnia, podczas gdy Argenta i Siegfried pracują nad swoimi zadaniami, Heidric wraz z Bianką ruszają do Reikerbahn. Bianca zaprowadziła akolitę do garbarni, z której rzekomo pochodził kawałek skóry z krwawym podpisem. Okazuje się, że Jostenowie – właściciele garbarni zaginęli... W zasadzie, również padli ofiarą morderstw tuż przed przybyciem bohaterów do miasta. Bianca sugeruje, że należy odnaleźć pewne dziecko imieniem Marc. Heidric fanatycznie wręcz wykonuje polecenia swojej siostry i rusza w głąb labiryntu w poszukiwaniu chłopca. Poszukiwania jednak są bardzo trudne, gdyż mieszkańcy niechętnie współpracują a nastrój panujący w tej smutnej dzielnicy nie pomaga w nawiązaniu optymalnego kontaktu.

Heidric wraca wyczerpany, zdenerwowany i zagubiony do swych towarzyszy, ugoszczonych dzięki Argencie u Webberów. 

Coś jednak się stało... Dłoń Sigmaryty umoczona jest we krwi, a nowo kupiony miecz również ocieka świeżą posoką...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz